suknie ślubne stewia ścianki działowe Wolne noclegi Kopalino tel 806895410

Strona główna

Wolne noclegi Kopalino tel 806895410

Pokoje:
6 os 65zł osoba
6 osobowy 160 zl osoba
2 osobowy 140 zl osoba

Oferta:
grill na posesji
basen odkryty
od plaży
300m
Gastronomia
barek z alkocholem
barek
leżak
bufet

Kopalino 743465883
Apolinary Załęgowski

Tematyka:
ustronie morskie
rabka zdrój
swarzewo
wladyslawowo
mielno domki
Lipinki Łużyckie nieruchomości kołobrzeg


Polecamy również:

Nie potrzebowa dalej mwi. Domylia si caej historii. Jasne teraz byo, skd znalazy si pienidze na ten dom, sklep i ziemi. Ale c? Nie byo to adn niespodziank. Zdziwia si tylko, e j niczym ta wiadomo nie poruszya. Waciwie powinna by si cieszy strachem i niepewnoci Litowki. Nie czua jednak niczego, co by cho za uamek radoci mogo uchodzi. Bya znuona, to wszystko. Znuona zmczeniem fizycznym, zwierzcym, wyprutym z jakichkolwiek uczu, chci, poda. Ostatnio coraz czciej wpadaa w taki nastrj. Nie chciaa go. Ale nie chciaa wwczas tylko, gdy by poza ni. W nim nie istniao tak lub nie. Czasem, gdy budzia si w rodku nocy przy boku przygodnego kochanka, ogarniao j przeraenie, tak nagle jasnym si dla niej stawao, i w chwili zdawaoby si wykluczajcej samotno bya w rzeczywistoci nie do wyraenia samotna. Samotna samotnoci najokrutniejsz, ktr kady czowiek musi raz przey, choby to miao na niego spa dopiero w godzinie mierci. Ale czy istnieje w yciu czowieka cokolwiek niezwykego - mylaa nieraz - co by jednoczenie nie zbliao ku mierci? Przy pewnym nateniu uczu, lub przy zamieraniu ich zbyt bezwzgldnym, zawsze mier zaglda nam w oczy. Przemkno jej przez gow szybkie wspomnienie: przed bardzo wielu latami przeya to odkrycie po raz pierwszy. Nie zdya cofn si. Zanim zdaa sobie spraw z czasu i z miejsca tej chwili, ujrzaa mroczny korytarz, ktrym biega na dwik dzwonka, drzwi otwierane, nage rozwidnienie si, a na schodach w penym wietle padajcym z okna na ppitrze posta modego legionisty. Jednoczenie przypomniaa sobie, e w kilka tygodni pniej mwia patrzc w oczy Pawa Siechenia: Kiedy zobaczyam ci wtedy po raz pierwszy, stao si ze mn co, czego jeszcze nigdy nie przeyam. Zanim spytae si, czy tu mieszkaj pastwo Podhaliczowie, patrzye na mnie chwil, pamitasz? To trwao bardzo krtko, ale mnie si wydao nieskoczenie dugo. Nie zdyam nawet dobrze ci si przyjrze. Spostrzegam tylko, e jeste bardzo blady i masz smutne oczy. Tylko tyle. Ale w cigu tej sekundy, zanim usyszaam twj gos, wydao mi si, e umieram. Nie, nie! - zaprzeczya szybko widzc pytanie w jego spojrzeniu. - To nie byo bolesne uczucie. Radosne te nie... - dodaa po chwili. - Tego w ogle nie da si nazwa. I jeszcze raz tamtego dnia przeya owo uczucie zamierania, gdy zdaje si, e dawne ycie ucieko, a nowe nie zdyo jeszcze nadej. Byo to wieczorem, na chwil przed zaniciem. Z krtkiej rozmowy wiele dowiedziaa si o nowym lokatorze swoich opiekunw. Przydzielono mu u nich kwater. By porucznikiem drugiej brygady. Niedawno, podczas walk w Karpatach, zosta ciko ranny, otrzyma postrza w lewe puco. Wanie wczoraj opuci szpital, lecz do cakowitego wyzdrowienia byo mu jeszcze daleko, nie wiedzia nawet, kiedy bdzie mg wrci na front... Gdy leaa w ciemnociach z zamknitymi oczami, syszaa za cian kroki porucznika. Nagle ucichy. I wtedy, ale jakby we nie i dlatego silniej jeszcze, przeya uczucie podobne do tego, ktre j przenikno w poudnie stojc w otwartych drzwiach. Majc oczy pene tych wspomnie, nie czua, e od kilku minut Litowka na ni patrzy. Z pocztku, chcc sprawdzi wraenie swoich sw, rzuci na Ann wzrok krtki i podejrzliwy. Ale gdy nie zauway w zarysie jej lekko pochylonej postaci adnej gwatowniejszej zmiany, uspokoi si. Uwierzya - przemkno mu przez gow. Tym lepiej. Jeli na staro zaczynaa podobnie gupie, dlaczego nie miaby dalej mwi? Korcio go, aby podzieli si z Ann swymi obawami w zwizku z osob Nawrockiego. Co znaczy jego miech? A te pytania tak lekko, niewinnie na pozr, bez adnej zdawaoby si ukrytej intencji rzucane? A to musi pan milcze? Nie, to niemoliwe - wydao si Litowce - aby Nawrocki mg si czegokolwiek domyla. Skd? Jakim sposobem mgby wpa na trop tych starych, przebrzmiaych historii? Udawa, e wie, o tak! to co innego, udawanie i wygrywanie na tym to staa policyjna metoda. Zaplta upatrzon ofiar w sie pyta, domylnikw, niespodziewanych skojarze, aby pniej w odpowiedniej chwili jednym rzutem zacisn ptl. Ale to nie ze mn! - umiechn si do nieobecnego wroga - ze mn nie pjdzie tak atwo. Jeszcze nie zna mnie. W tej samej jednak chwili zda sobie spraw, e jeli jest ju mowa o walce pomidzy nim a Nawrockim, to przecie pierwsze w niej kroki przyniosy niewtpliwy triumf posterunkowemu. To on przez cay czas growa spokojem, on umkn w por z do liskiego dla siebie terenu, jemu udao si z kolei uchwyci inicjatyw w swoje rce i najzaczepniejsze wypady przemyci pod mask niefrasobliwego i przyjaznego umiechu. Wspomniawszy swoje zachowanie, zwaszcza chwil, w ktrej tak nieopatrznie pozwoli sobie wyskoczy ze skry, Litowka znowu si zaniepokoi. Zrozumia, e dopki jakim umiejtnym posuniciem nie zaskoczy z kolei Nawrockiego, dopty ta pierwsza poraka ze zjadliw natarczywoci wciska si bdzie w kad rozmow z posterunkowym, w kad myl o nim. Zawsze bdzie ju stron skazan na bronienie si, wymykanie i kluczenie. A czy nie tego chcia Nawrocki? Czy nie tdy wiedzie droga do ostatecznego zapltania si i uwikania? Bezsilny gniew chwyci Litowk. Och, gdyby mg przychwyci tego szczeniaka, gagatka z adn buzi i delikatnymi apkami, wzi go w swoje obroty i rozprawi si po swojemu, raz na zawsze. Ba! tylko jak si do tego zabra? W duym miecie wiedziaby, co robi. Tam wystarczyaby nocna godzina, pusta ulica. Ale tu, gdzie wszystkie zdarzenia wypywaj na wierzch jak wzdte trupy wyparte wirami z dna rzeki? Zamyli si. A moe... taka noc jak dzisiaj, wiatr... moe Anna? Uderzony niespodziewanym pomysem, spojrza na ni. Siedziaa przed lustrem cigle odwrcona plecami, w taki jednak sposb przechylia gow, i nie ruszajc si mg ze swego miejsca dojrze profil. Wyranie rysowa si na tle rozstawionego pod cian parawanu, tylko wiato lampy padajc z boku poszerzao cokolwiek lini policzka. Dziki temu na pierwszy rzut oka twarz Anny wydawaa si obrzknita. Litowce zamary sowa, ktre mia na kocu jzyka. Uczu w sposb nieokrelony, e powinien natychmiast odwrci gow. Jednak nie mg oderwa oczu od siedzcej. Mia wraenie, e ulega niezrozumiaemu nakazowi, rwnie ohydnemu i przeraajcemu, jak obraz, ktry go natarczywie pociga. Musia patrzy. Twarz Anny, nienaturalnie nabrzmiaa i blada, robia wraenie umarej. A przecie ya. ya w bezsilnym opadniciu dolnej wargi, w oku jakby olepym, w tpym skurczu mini, ktrych napicie sparaliowao Litowce oddech. Widzia w swoim yciu wiele twarzy citych nienawici, ale w adn z nich nienawi nie wessaa si pitnem tak szczeglnym, jak w t, ktr mia przed sob. Przed wielu laty na froncie zobaczy pewnego dnia ludzi zatrutych gazami. Noc rozwietlon dalekimi byskami, wrd zowrogiej ciszy zbierano ich z pola. Na ziemi szarej, jakby przysypanej popioem, wtoczone w leje i wyrwy leay nieruchome, dziwacznie pokurczone ciaa o twarzach - gdy je owietlono - straszliwie zmienionych, zsiniaych, zastygych w natonym grymasie. Twarz Anny zdawaa si rwnie ulec zatruciu. Bya w niej ta sama upiorno, co w tamtych ludziach z okopw: zamazanie granic pomidzy nienawici, strachem i cierpieniem, wzajemne przeniknicie tych wszystkich uczu, milczcy osad, chd. Ciszy w pokoju aden szelest nie mci. To tylko dokoa, gr i bokami, wiatr bi z niezmienn zaciekoci, gwatowne i czarne przypywy napieray na ciany. Jak may i wty wyda si nagle Litowce dom! Jeszcze jedno silniejsze uderzenie i niby okrt zerwany z kotwicy zawiruje kruch upink wrd sprzecznych prdw, aby na olep zanurzy si w burzliwy odmt. Kto zatrzyma jego bieg? Wtem co mikkiego otaro mu si o nogi. To Makarek. Kopn go podraniony Z rezygnacja pomyslalam, ze nie wybrne z tego. Zadawal pytania w sposob bezwzglednie wymagajacy odpowiedzi, mnie zas wychodzilo zupelnie co innego, niz sobie zyczylam. Poddalam sie. - Niech pan odda te szmate - powiedzialam, wyjmujac mu z reki apaszke Basienki. - zeby potem nie bylo, ze trzymaly pana jakies czynniki materialne. Gdybym chciala wytlumaczyc panu, o co mi chodzi, w sposob zrozumialy i w miare moznosci dyplomatycznie, musialabym gledzic godzine. A przysiegne, ze pan nie ma czasu! - A gdyby pani sprobowala niedyplomatycznie...? Niepojetym dla mnie sposobem ruszylismy dalej na te przechadzke razem. - Dziwie sie, ze chce pan wyjasnic te wszystkie brednie, ktore mi sie wyrwaly - powiedzialam z niesmakiem. - Nie wszystko panu jedno? - Nie. Jezeli ktos mowi do mnie zaskakujace brednie... Przepraszam, nie chcialem byc niegrzeczny, ale pani sama tak to okreslila... to musze poznac ich przyczyny i cel. Lubie zrozumiec zachodzace wokol mnie zjawiska. - Bardzo uciazliwe upodobanie. Ma pan za duzo czasu. - Przeciwnie, mam za malo czasu. - To co pan, w takim razie, robi na tym skwerku? - Usiluje wydrzec z pani wytlumaczenie rzadko spotykanej reakcji na odzyskanie zgubionego przedmiotu. Zdenerwowal mnie ten upor. - To nie byla reakcja na przedmiot, tylko reakcja na pana - powiedzialam z irytacja. - Co pan sobie wyobraza, ze ja sobie wyobrazam, ze pan nie wie, jak pan wyglada?!... Jak bylo do przewidzenia, zglupialam do reszty i wyglosilam wszystko to, od czego z najwieksza starannoscia usilowalam sie powstrzymac. Ciezkiej pretensji, nie wiadomo, do niego czy do losu, nie staralam sie nawet ukrywac. - No dobrze - zgodzil sie. - Zalozmy, ze ma pani racje, chociaz moim zdaniem bardzo pani przesadza. Ale nie rozumiem, w czym pani przeszkadza moj wyglad. - W czepianiu sie pana - wyjasnilam. - Nie moge sie czepiac czlowieka, ktoremu nosem wychodza czepiajace sie go kobiety. Dla mnie jest pan nieopisanie atrakcyjny w zupelnie innym sensie. Od tego innego sensu skolowacialam calkowicie, bo uswiadomilam sobie, ze nie moge mu zdradzic ani swoich spostrzezen, ani przyczyn, dla ktorych taki facet jak on jest dla mnie bezcenny. Moja namietnosc do sensacji, zagadek i tajemnic musiala pozostac nieuzasadniona, bo jakze mialam mu powiedziec, ze ja to wszystko pisze, ja nic nie pisze, ja jestem Basienka, uzeram sie z mezem i robie wzory na tkaniny! Nieslychanie trudno bylo go zbic z tematu, na domiar zlego podobal mi sie coraz bardziej, odnosilam wrazenie, ze ja mu sie podobam coraz mniej, sobie podobalam sie rowniez coraz mniej i ogolnie biorac zapadlam sie w jakies grzezawisko umyslowe, z ktorego wydobyc mnie juz nie mogla zadna ludzka sila. - Z tego, co pani mowi, wynika, ze lubi pani tajemnicze wydarzenia - powiedzial tonem, w ktorym dawal sie wyczuc jakby odcien nagany. Zdziwilo mnie to, a jeszcze bardziej mnie zdziwilo, ze z tego, co mowie, w ogole dla niego cos wynika. - Lubie - przyswiadczylam. - A pan nie? - Nie. Nie widze w nich nic przyjemnego. Zazwyczaj bywaja bardzo meczace. - Mozliwe, ale meczyc sie tez lubie. To sie nawet szczesliwie sklada, bo przez cale zycie spotykaja mnie rozmaite sensacyjne idiotyzmy, nieznosne dla normalnych ludzi. Jest to tak nagminne, ze zbyt dlugi spokoj zawsze mi sie wydaje podejrzany. - I jeszcze pani malo? Jeszcze ma pani nadzieje na wiecej? - Oczywiscie! Rozrywek nigdy za wiele, a spokojne zycie odbiera mi inwencje i dobry humor. - Wyglada pani na osobe, ktorej nigdy nie brakuje inwencji i dobrego humoru... - Skad pan wie, jak wygladam, skoro widuje mnie pan tutaj po ciemku? - A skad pani wie, jak ja wygladam? Poza tym wystarczy zamienic z pania kilka slow, zeby rozpoznac pewne pani cechy nawet w egipskich ciemnosciach. Rzadko sie spotyka osoby tak pelne zycia jak pani. - Mowi pan to w taki sposob, jakby uwazal pan to za gigantyczna wade - zauwazylam krytycznie. - Aktywnosc charakteru zawsze wydawala mi sie zaleta. - Mnie rowniez. Mozliwe, ze dostrzegla pani w moim tonie pewna dezaprobate, bo mowiac to, myslalem rownoczesnie o sposobach wydatkowania takiej energii i aktywnosci. Sposobach, ktore prowadza niekiedy do dosc ponurych rezultatow... Mialam wrazenie, ze w kotlujacy sie we mnie chaos wdarlo sie nagle jakies ostrzegawcze swiatlo.