|
|
|
|
Domki letniskowe Romanowo
Posiadamy pokoje 2 os, 160 os.
Nocleg: grill na posesji, salon masazu, od plaży 750m, obiady i śniadania, tv, sprzęt plażowy, parasol plazowy, ekskluzywne łózka, basen. Marzenna Poławska - Płomykowo 175238479 Tematyka:
| ||
|
|
||
|
On Pana zastepuje i on w niebytnosci Pana zwykl sam przyjmowac i zabawiac gosci (Daleki krewny panski i przyjaciel domu). Widzac goscia, na folwark dazyl po kryjomu (Bo nie mogl wyjsc spotykac w tkackim pudermanie); Wdzial wiec, jak mogl najpredzej, niedzielne ubranie Nagotowane z rana, bo od rana wiedzial, ze u wieczerzy bedzie z mnostwem gosci siedzial. Pan Wojski poznal z dala, rece rozkrzyzowal I z krzykiem podroznego sciskal i calowal; Zaczela sie ta predka, zmieszana rozmowa, W ktorej lat kilku dzieje chciano zamknac w slowa Krotkie i poplatane, w ciag powiesci, pytan, Wykrzyknikow i westchnien, i nowych powitan. Gdy sie pan Wojski dosyc napytal, nabadal, Na samym koncu dzieje tego dnia powiadal. "Dobrze, moj Tadeuszu (bo tak nazywano Mlodzienca, ktory nosil Kosciuszkowskie miano Anna nie syszaa skrzypnicia drzwi. Mimo kilku godzin snu czua teraz wiksze znuenie ni z rana po le przespanej nocy. Obudzia si o wczesnym zmierzchu. Z pocztku, zaskoczona penym, porywistym szumem wiatru, ujrzawszy w gbi za oknem zarys pota i drzewo o czarnych, gncych si gaziach, nie moga zorientowa si, gdzie si znajduje. Nie zdya si jeszcze przyzwyczai do tej duej, obcej izby tak rnej od pokoju, ktry ostatnio zamieszkiwaa. Gdy o podobnej godzinie budzia si w Warszawie, widziaa przez zmtnia szyb aonie obwis rynn, dalej obdrapan cian pen jakich niepotrzebnych gzymsw i ozdb, wtych balkonikw i okien przybranych wiotkimi firankami, jeszcze wyej czarny, wilgotny, gsto poatany dach, smtne dymniki uwikane w pajczynowe nitki drutw radiowych, a nad tym wszystkim doskonale zharmonizowany z caoci, w bezruchu zastygy, jakby ze starej ilustracji wycity pat nieba. Gdy nadchodzi przedwczesny zmierzch brzydkich dni, a drobny deszczyk zacina z ukosa, wwczas dymniki szamotay si apatycznie, potem z rosncym mrokiem zapada ospay spokj, tylko wiatr uwiziony pomidzy murami bekota ptrzytumionym oddechem. Tak w cigu wielu miesicy zya si z tym obrazem, e nim zdya teraz podnie powieki, bya pewna, e taki wanie widok narzuci si jej oczom. Pomylaa, e bdzie musiaa zaraz ubra si i wyj na ulic. Zacza si nawet zastanawia, czy nie powinna zmieni dzielnicy. Moe jeszcze raz sprbowa rdmiecia? Moe... Westchna ciko. Gdyby mona byo schroni si przed tym wszystkim w sen dugi i twardy! Ale kiedy po chwili zdaa sobie spraw, e nie jest ju w Warszawie - nie odczua ulgi. Dochodzia pita. Za godzin - obliczya szybko - powinien przyj kierownik poczty. Znowu bdzie kl dogorywajc on... Usiada na ku, wsuna stopy w rozdeptane pantofle. W pokoju byo zimno, powietrze przesiknite wilgoci czynio chd oblizgym i lepkim. Drc narzucia szlafrok, pamitajcy jeszcze lepsze czasy, i podesza do toalety. Spojrzawszy w lustro wzdrygna si. Nie moga patrze na siebie bez wstrtu i przestrachu. Ostatnich kilka lat zmienio j zupenie. Czasami miaa wraenie, e kady dzie, kada noc posuwaj naprzd dzieo zniszczenia. Nieraz, budzc si z rana, zrywaa si popiesznie z ka i jeszcze oczy majc zaklejone od snu biega do lustra. Staro, nie, to nie o ni chodzio. Niedawno przekroczya wprawdzie czterdziestk, ale nie wygldaa na wicej lat. Zmienia si tylko wyraz jej twarzy. Zarys policzkw niegdy tak delikatny uleg trywialnemu znieksztaceniu, usta ukaday si w przykry, wyuzdany grymas, oczy straciy wilgotny, mikki poysk. Anna czua, e moe teraz pociga tylko natury chore i instynkty znieprawione. Ruchy, gos, spojrzenia, wszystko w niej obiecywao rozpust. Ile te razy w oczach zaczepionych mczyzn wyczytaa nietajony odruch niechci i pogardy. Ile brutalnych sw uderzyo j po twarzy. Brali j ci, ktrych twarze byy napitnowane tymi samymi znakami, co i ona. Pkay wobec niej wszelkie hamulce, opaday maski, rwaa si w strzpy ukadno, brudny kb ciemnych poda wycieka z obnaonych cia, jak ropa pynca z odkrytej rany, opltywa j swymi mackami, chon i ssa. Czasami przecie znajdowaa nieomal zadowolenie w tym cakowitym i ostatecznym upadku. Czeg moe od ycia da kobieta, od ktrej nikt prcz krtkiej, ndznie opaconej chwili rozkoszy niczego nie da? Nic si ju sta nie moe. Zanurzy si wic w t otcha, dosign samego dna... Z pewnoci t wanie zgod na wszystko wyczyta w jej oczach Litowka, gdy bawic przed tygodniem w Warszawie spotka Ann na ulicy. Zdziwia si, e j pozna. Nie widzieli si bowiem od dziesiciu przynajmniej lat. Stare dzieje ich czyy. Anna ya wwczas z Morawcem, stawiajcym pierwsze dopiero kroki na terenie stolicy. Roman by modszy od niej, mia dwadziecia kilka lat, podoba si jej. Pociga zuchwaoci, mocnym ciaem, energi i tym nieuchwytnym byskiem w oczach, ktry raz wydawa si cierpieniem, a kiedy indziej okruciestwem. Niewiele wiedziaa o jego przeszoci, prawdopodobnie burzliwej. Nie zwierza si. Bdc szczerym, umia jednoczenie by skrytym. Czym obecnie zajmowa si - to oczywicie wiedziaa. Ale to jej nie przeszkadzao. Wierzya, e nie potknie si. Pienidzy mia zawsze pod dostatkiem. Miaa wic spokj, nie potrzebowaa chodzi po ulicy. W tym wanie czasie zacz organizowa pierwsz swoj band. Pewnego dnia przyprowadzi nowego kompana. By to Litowka. Przez kilka miesicy chodzili na roboty razem i z kilku jeszcze innymi. Wkrtce jednak skoczyo si to wszystko. Po jakiej grubszej, krwawo zakoczonej historii, banda Morawca rozpada si. Paru chopcw wpado, dostali po kilkanacie lat cikiego wizienia. O Romanie such przepad, znikn rwnie Litowka. Spotkaa go teraz dopiero. Dowiedziaa si, e Morawca od lat ju nie widzia i w ogle od dawna, zaraz po tamtej awanturze, skoczy z podobnymi sprawami. Nie mia ochoty - wyzna - powdrowa na szubienic albo zgin w wizieniu. Nie kady ma szczcie Morawca. Zreszt i jego szczcie moe pewnego piknego dnia prysn jak upinka. Osiedli si wic na kresach wschodnich. Za pienidze, ktre mu przypady z podziau, wybudowa domek i urzdzi sklep z wyszynkiem. Zadowolony by ze spotkania. Zaproponowa kolacj. Wstpili razem do baru. Cigle opowiada o sobie. Ale Anna wiedziaa, e szybko zda sobie spraw z sytuacji, w jakiej si znajdowaa. Nie potrzebowa pyta. Bya ubrana le, z tandetn jaskrawoci, wygldaa niezdrowo; chciwie, cho staraa si panowa nad ruchami, rzucia si na gorce jedzenie. Gdy zaproponowa jej wyjazd do Sedelnik w wiadomym celu, zgodzia si bez wahania. Nie miaa nic do stracenia. W Warszawie czeka j tylko gd, a w niedalekiej przyszoci szpital lub ebranina pod kocioem. Ludzie? Uwaaa, e wszdzie s ci sami, jednakowo li. Wolaa wic o tym nie myle, cieszy si raczej, e znajdzie si na wsi. W pewnym momencie, gdy wyobrazia sobie pola i lasy, krajobraz od tylu lat nie widziany, odyy w niej bolesnym szarpniciem najdawniejsze, rzadko budzce si wspomnienia. Wychyn z mroku czasu dzie wycieczki za miasto: niebo pogodne, zapach jaminw, droga ocieniona rozoystymi kasztanami, ujadanie psw... Ale zanim pord tych migawkowych obrazw zdya zarysowa si miejca twarz Pawa Siechenia, Anna wstaa szybko i spytaa Litowk: zataczymy? W jego cikich ramionach, pod gorcym, wdk przepojonym oddechem, zniky oczy i usta, ktrych wolaa z odlegoci lat nie wywoywa. Zabawili w lokalu do pnego wieczora. Potem, po nocy, ktra daa Annie przedsmak tego, co j czeka w Sedelnikach, wyjechali. Wie powitaa j wichur i deszczem | ||