stewia ścianki działowe suknie ślubne
|
Biskupicach Pogorzelica Kodrabiu Głazica Wąbrzeźno Mikoszewo Jastrzębia Góra Orzechowo Rowy
|
|
|
Apartament Leśniakowizna
Polecamy Apartament Leśniakowizna 5 osobowe, 80 zł osoba, poza sezonem 140 zł.Wypozażenie: radio, aneks kuchennyWyzywienie: śniadania i obiadokolacjedo plazy 200ms
Akademik Dzioba w Biskupicach
Akademik Dzioba w Biskupicach Polecamy noclegi 3 os. Cena 160 os.Obiekt:sauna, baseny, łóżko 2 osobowe, kuchnia, sprzęt plażowy, wyzywienie we własnym zakresie,
wolne pokoje Pogorzelica tel 158265478
Pokoje:3 osobowy 85zł osoba5 os 190 zl osoba3 os 55 zl osobaOferujemy:salon odnowy biologicznejsalon masazudo wody300mAgroturystykaradiotvczajnik bezprzewodowybufetPogo
Kwatera prywatna Stefańska w Kodrabiu
Kwatera prywatna Stefańska w Kodrabiu Polecamy noclegi 3 os. Cena 110 os.Obiekt:salon piekności, centrum turystyczne, łózko dwu osobowe, telewizor, prysznic, bufe
Camping Głazica
Posiadamy Camping Głazica 5 osobowe, 70 zł osoba, poza sezonem 10 zł.Wypozażenie: barek z alkocholem, aneks kuchennyWyzywienie: obiadokolacjedo morza 50mbasengrill n
Ośrodek wypoczynkowy Wąbrzeźno
Proponujemy Ośrodek wypoczynkowy Wąbrzeźno 5 osobowe, 20 zł osoba, poza sezonem 55 zł.Wypozażenie: wanna z hydromasażem, dostep do internetuWyzywienie: śniadaniaod
Kwatera prywatna Mikoszewo do morza 400m
Kwatera prywatna Mikoszewo Szajkowska Polecamy noclegi 4 os. Cena 170 os.Obiekt:odnowa spa, centrum masażu, wygodne łózko wodne, radio, wanna z hydromasażem, peł
Kwatera prywatna Jastrzębia Góra do plazy 350m
Kwatera prywatna Jastrzębia Góra Suska Proponujemy noclegi 2 os. Cena 150 os.Obiekt:restauracje, centrum odnowy biologicznej, ekskluzywne łózka, koc, balkon, obia
Hotel Orzechowo do plaży 700m
Hotel Orzechowo Karczyńska Oferujemy wolne noclegi 5 os. Cena 70 os.Obiekt:restauracje, plac zabaw, łózko dwu osobowe, czajnik bezprzewodowy, radio, bufet, do wo
Pensjonat Rowy od plazy 500m
Pensjonat Rowy Grudzińska Polecamy wolne noclegi 2 osobowy. Cena 60 os.Obiekt:salon odnowy biologicznej, centrum spa, lozko dwu osobowe, parasol plazowy, telewizor, wy
| ||
|
|
||
|
Da³ mu powa¿nie rêkê do poca³owania I w skroñ uca³owawszy, uprzejmie pozdrowi³; A choæ przez wzgl¹d na goœci niewiele z nim mówi³, Widaæ by³o z ³ez, które wylotem kontusza Otar³ prêdko, jak kocha³ pana Tadeusza. W œlad gospodarza wszystko ze ¿niwa i z boru, I z ³¹k, i z pastwisk razem wraca³o do dworu. Tu owiec trzoda becz¹c w ulicê siê t³oczy I wznosi chmurê py³u; dalej z wolna kroczy Stado cielic tyrolskich z mosiê¿nymi dzwonki; Tam konie r¿¹ce lec¹ ze skoszonej ³¹ki; Wszystko bie¿y ku studni, której ramiê z drzewa Raz wraz skrzypi i napój w koryta rozlewa. Sêdzia, choæ utrudzony, chocia¿ w gronie goœci, Nie uchybi³ gospodarskiej, wa¿nej powinnoœci: Uda³ siê sam ku studni; najlepiej z wieczora Gospodarz widzi, w jakim stanie jest obora; Dozoru tego nigdy s³ugom nie poruczy.Bo Sêdzia wie, ¿e oko pañskie konia tuczy. Wojski z woŸnym Protazym ze œwiecami w sieni Stali i rozprawiali, nieco poró¿nieni, Bo w niebytnoœæ Wojskiego WoŸny po kryjomu Kaza³ sto³y z wieczerz¹ powynosiæ z domu I ustawiæ co prêdzej w poœrodku zamczyska, Którego widne by³y pod lasem zwaliska. Po có¿ te przenosiny? Pan Wojski siê krzywi³ I przeprasza³ Sêdziego; Sêdzia siê zadziwi³, Lecz sta³o siê; ju¿ póŸno i trudno zaradziæ, Wola³ goœci przeprosiæ i w pustki prowadziæ. Po drodze WoŸny ci¹gle Sêdziemu t³umaczy³, Dlaczego urz¹dzenie pañskie przeinaczy³: We dworze ¿adna izba nie ma obszernoœci Dostatecznej dla tylu, tak szanownych goœci; W zamku sieñ wielka, jeszcze dobrze zachowana, Sklepienie ca³e - wprawdzie pêk³a jedna œciana, Okna bez szyb, lecz latem nic to nie zawadzi; Bliskoœæ piwnic wygodna s³u¿¹cej czeladzi. Tak mówi¹c, na Sêdziego mruga³; widaæ z miny Maz chodzil po pokoju, szarpiac wlosy na glowie obiema rekami. - Na pokaz, na pokaz... - pomrukiwal. - Co? Na pokaz...? Czekaj, dlaczego na pokaz? - Coraz bardziej mi sie wydaje, ze to nie dla ciebie i dla mnie ta maskarada, tylko dla kogos innego. Na co on ci kladl nacisk? zeby jezdzic razem do Ziemianskiego i zebys sie wyglupial w samochodzie. Cos robil w lodzi? - Nic, zlozylem zamowienie na tafte. Moglem wyslac poczta, ale kazal mi jechac i poogladac... - No widzisz. A mnie kazali latac na spacery. I robic zakupy. Ktos musial nas widziec... - Zagladal ci kto w zeby na tych spacerach? - Nie wiem. Ale debil mi patrzyl na rece... A za kazdym razem, jak jechalismy do Ziemianskiego, ktos tam sie petal. Raz taksowka z pijakiem, raz facet na motorze... Maz zatrzymal sie przy stole, wypil resztke kawy, popatrzyl na mnie roztargnionym wzrokiem i znow zaczal chodzic. - Owszem, w tym cos jest - przyznal. - Na pokaz, mozliwe, zeby wszyscy mysleli, ze jestesmy w domu. Ale to nie to, to jeszcze nie to... Tys przedtem powiedziala cos waznego i tak mi jakos zaswitalo... Nie pamietasz, co powiedzialas? - Rozmaite rzeczy. Najbardziej mnie niepokoi to, ze ukryli wzajemne powiazania... - Czekaj, czekaj... wlasnie, ze stanowia jedna spolke... Nie, nie to. Ulokowali tu nas zamiast siebie... O, wlasnie! Wladowali tu nas zamiast siebie, podstepnie i pod falszywymi pozorami! Po jaka cholere? Ten dom ma wyleciec w powietrze, czy jak? Nagla jasnosc eksplodowala mi w umysle. Zrobilo mi sie zimno w srodku i cos mnie zaczelo dlawic. - Gdzie jest paczka dla kacyka? - spytalam gwaltownie. Maz zatrzymal sie jak wryty, spojrzal na mnie i znieruchomial z pazurami we wlosach. - Lezy w moim pokoju. Bo co...? - Oni przeciez wiedzieli, ze jej nigdzie nie zaniesiemy, prawda? Zostawimy w domu. A jezeli w tej paczce jest cos... Nie mowie zaraz bomba, ale cos szkodliwego... O rany boskie, czy ja wiem, wydziela cos, promieniuje... W powietrzu powialo przerazliwa zgroza. Maz wyraznie zbladl. - Rad...? - wyszeptal ochryple. Podnioslo mnie z fotela. - Nie wiem. Moze wybuchnie i zmiecie z powierzchni ziemi cala te chalupe albo co... Robi sie takie rzeczy, chlopi podpalaja cale wsie, odszkodowanie, tu jest polisa PZU, moze im chodzi o fikcyjna smierc... Maz odzyskal zdolnosc ruchu. Nie sluchajac dalej moich apokaliptycznych przypuszczen, runal na schody, omal nie wyrywajac drzwi z zawiasow. Rzucilam sie za nim. Wpadlismy do jego pokoju i zastyglismy oparci o biurko, patrzac na lezaca na nim paczke jak na straszliwego, jadowitego gada, chwilowo pograzonego w lekkiej drzemce. Po krotkiej chwili hipnotycznego transu, tknieci nagle ta sama mysla, rownoczesnie pochylilismy sie nad biurkiem, nasluchujac w napieciu. Nic nie bylo slychac, paczka lezala niejako w milczeniu, nie wydajac z siebie zadnych dzwiekow. - Bomba powinna cykac... - wyszeptalam niepewnie. - Ciezkie to jak cholera... - odmruknal maz. Czas jakis trwalismy w bezruchu, bez slowa, byc moze myslac, chociaz nie bylo to takie pewne. Sluszniej byloby mniemac, iz proces myslenia rowniez ulegl w nas zahamowaniu. - Co robimy? - spytalam wreszcie dramatycznym szeptem. - Trzeba sie zastanowic - odszepnal niespokojnie maz. - Chyba musimy to obejrzec... - Rozpakowac...? Kiwnal glowa, tepo wpatrzony w upiorny przedmiot, i dalej trwal w bezruchu. | ||